Czwórka
       58-506 Jelenia Góra ul. Karłowicza 33 tel. 75 423 38      
Kontakt:       Redakcja - czworka@jelenia.gora.pl     Szkoła - gimnazjum4@jelenia.gora.pl


czwórka

Archiwum



Raport Wąska 2/1

Raport Wąska 2/2


Gdy wszyscy doszli, weszliśmy do schroniska i kolejny popas (minęło sporo czasu od pierwszego). Najedli my się, napili wody i herbatki. Poczęstowany zostałem czekoladą i to nie jedną...





Kolejny raz wyruszyliśmy na szlaki Sudetów. Dnia 9 czerwca rozpoczął się II R@jd "4", tym razem w Karkonoszach. O godzinie 9:30 rajdowicze spotkali się na dworcu PKP (z małymi wyjątkami, Jakub pobiegł na dworzec PKS).
Zamiast jechać autobusem, pojechaliśmy busem czerwonym i bałym. Nie szliśmy zielonym szlakiem, jak było planowane na początku, lecz szlakiem czerwonym w kierunku wodospadu Kamieńczyka. Pierwszy popas odbył się po kilku minutach wspinaczki przy schronisku Kochanówka. Ci, którzy nie widzieli nigdy Kamieńczyka popatrzyli na wodospad, który w zimie widzieliśmy jako lodospad.
Gdy już każdy przygotował się do dalszej wspinaczki podeszliśmy do bram ukochanego Karkonoskiego Parku Narodowego. Tradycyjne hasło: "Jesteśmy z Jeleniej, to możemy iść?" umożliwia nam wejście bez wylegitymowania się (trudne słowo). Teraz przed sobą widzimy tylko kamienistą drogę i las. Wspomnienia z podjazdów na rowerze umilają nam wejście. Grupa troszkę    s i ę   r o z c i ą g n ę ł a,   ale nikt nie zaginął. By iść zwartą grupą trzeba było poczekać na ogon.
Zrobiliśmy w tym czasie pierwsze zdjęcia. Gdyby nie mój sokoli wzrok p. Olo zgubiłby wodę. W tym czasie Ewa D. i Justyna odpowiedziały nam bardzo interesujące ciekawostki o Jakuszycach (nic konkretnego;p). One mają talent do tego, tak pięknie to opowiadały, że cała grupa słuchała z zapartym tchem, a na koniec po całych Karkonoszach rozeszły się brawa dla przyszłych przewodniczek.

Niestety, nie udało nam się iść zwarta grupą, ponieważ podejście nie jest zbyt przyjemnie i każdy musiał iść swoim tempem, dlatego jedni szli szybciej, inni wolniej.
Urozmaiceniem wspinaczki było poszukiwanie cudownego granitu, którym zbiłem swój rowerowy łańcuch kilka tygodni wcześniej (dzięki temu nie musiałem spacerować z rowerem)- ktoś ukradł ten kamień - nie było go tam, gdzie go odłożyłem! Za to dobiegł do nas Jakub (tu gorące brawa dla niego). Na horyzoncie pojawiło się już schronisko na Hali Szrenickiej.
Z gór schodziła grupa cieszących się Niemców. Jako kulturalni turyści witamy się z nimi i na niemiecki uśmiech reagujemy polskim uśmiechem. Jeszcze kilkanaście metrów dzieli nas od wysokości 1195 m.n.p.m. Niektórzy ludzie już nie mogą, a inni biegną. Rozpoczyna się zacięta walko, kto będzie pierwszy!
Justyna opada z sił. Wszyscy myślą, że to już koniec, że nie damy rady, a to już!! Tak, tak! Pierwsze osoby stoją już przed schroniskiem! Reszta przyspiesza. Jest 11:50 dochodzę i ja wraz z Justyną i Tomaszem. Wyciągam kanapkę i... biegnę na pomoc pozostałym. Wnoszę te kilka ostatnich metrów plecak Adzie i Ewie S. Jeszcze mam kanapkę, dlatego postanawiam pomóc komuś jeszcze. Zostało mi tylko 5 minut do godziny 12. Zbiegam i biorę plecak od Madzialeny. Miała cięższy plecak od mojej stodoły1, dlatego już nie wziąłem plecaka Kreciqowi.

Udało się! 3 razy podchodziłem (podbiegałem) pod Halę Szrenicką i zdążyłem przed 12. (Podobno jak podbiegnie się 1000 razy pod to schronisko, KPN daje nowe kolana - może kiedyś się pokuszę;p).
Wąsek
1 Stodoła - czarny plecak Wąska, największy, lecz nie najcięższy podczas rajdu



 Stronę widać od 01.09.2001
dzięki firmie "DiP"
Dziękujemy :)))

sklepano by Olo